o wszystkim (Reklama: etruchy ,budynki gospodarcze )

Decker wskazał gestem szczupłego mężczyznę około pięćdziesiątki, o delikatnych rysach i rzednących siwiejących włosach. Jedynym szczegółem, jaki uległ zmianie od czasu, kiedy Decker widział go po raz ostatni, było to, że blada przed kilkoma dniami skóra mężczyzny teraz nabrała trochę koloru od pustynnego słońca. Pozwólcie, że wam przedstawię marszanda, który twierdzi, że sprzedaje obrazy Beth, Dale'a Hawkinsa. Dawno się nie widzieliśmy. Dale. Jak tam interesy? Hawkins, rozciągnięty na podłodze, spojrzał na niego wściekłym wzrokiem. Co ty, do cholery, robisz? Czy masz pojęcie... Decker kopnął go. Gdy Hawkins przestał jęczeć, Decker powiedział: Zadałem ci pytanie, Dale. Jak tam interesy? Pewnie niezbyt dobrze, skoro musiałeś zostawić swoją galerię w Nowym Jorku. A może naprawdę nazywasz się Randolph Green? Trudno mi się w tym połapać, Dale, a jak się w czymś nie mogę połapać, to się złoszczę. A jak się złoszczę, to... Decker wyciągnął szufladę kuchenną i wysypał na mężczyznę sztućce. Hawkins jęknął i złapał się za ramię. Pogadaj ze mną, Dale. I tak w końcu zechcesz rozmawiać, więc mógłbyś oszczędzić sobie sporo bólu. Nie wiesz, co... ą

(Reklama: Śmieszne filmiki , plandeki ,Kino domowe )